W XIX wieku żył w okolicach Chicago rewolwerowiec Joe. Ryzykowny Joe o nim mówili. Zawsze ostatni wyciągał rewolwer a strzelał pierwszy. Taki miał styl. Nie wiodło mu się ostatnio. Był bez grosza a czasy świetności w fachu rewolwerowca miał już za sobą. Zresztą w ciągu ostatnich kilkunastu lat zlikwidował całą okoliczną konkurencję i nie miał co robić. W związku z tym prawie cały czas spędzał w barze u Grubego Moe. Przychodziło tam wielu ludzi różnych profesji. Joe znał ich wszystkich i przysłuchując się ich rozmowom czasem żałował, że w młodości zdecydował się na karierę rewolwerowca. Pewnego dnia, a było to w marcu, do baru grubego Moe przyszedł okoliczny farmer Stan. Strachliwy Stan o nim mówili. Wciąż bał się o swoje plony i każdego napotkanego zamęczał opowieściami o swej ciężkiej doli. I tym razem minę miał niewesołą. Przysiadł się do Joego i zaczął jak zwykle:
− Niedobrze - jęknął - Nie mogę spać od wielu dni. Pogoda piękna, plony będą
dobre.
− To dlaczego się martwisz ? - spytał zdziwiony Joe.
− Bo jak plony będą dobre to zboża będzie dużo i cena spadnie. A u mnie jakaś zaraza
zjadła mi połowę mojej pszenicy. Ojojoj - dalej jęczał - gdybym tak mógł już teraz ją sprzedać dopóki cena jeszcze tak bardzo nie spadła.
− Jak to teraz - zdziwił się Joe - przecież jeszcze jej nie masz.
− Ale będę miał.
Joe zastanowił się chwilę. Kilka dni wcześniej słyszał rozmowę dwóch ludzi narzekających na panującą zarazę. Według nich nawet po zbiorach cena pszenicy będzie wysoka.
− Może ja ją od ciebie kupię - zaproponował Stanowi - tylko za ile?
− Ty ? - zdziwił się Stan. Nie przypuszczał, że rewolwerowca zainteresuje pszenica - Ale
właściwie czemu nie - ucieszył się. - Będę miał w sierpniu 120 worków pszenicy. Kup je ode mnie za 120 dolarów.
− No - namyślał się Joe - tyle to ja teraz nie mam, ale mogę zapłacić Ci
zaliczkę, powiedzmy 10 dolarów a 110 dolarów w sierpniu.
− Zgoda - podskoczył z radości Stan - kamień spadł mi z serca.
Wziął od Joego 10 dolarów i pobiegł do domu nareszcie się przespać. Umówili się, że Joe przyjedzie po pszenicę 31 sierpnia. Kilka godzin po spotkaniu Stana w barze Grubego Moe, Joe szedł sobie drogą. Za miastem spotkał młynarza Williego. Willy Skąpiec o nim mówili, bo ciągle martwił się o swoje pieniądze i wciąż o nich mówił.
− Nie jest dobrze Joe, nie jest dobrze - mamrotał Willy nerwowo - nic nie mogę jeść tak się denerwuję.
− Dlaczego ?- spytał Joe
− Zaraza zjada zboże. Mam jeszcze trochę pszenicy ale wystarczy mi tylko na kilka miesięcy.
A ceny pójdą w górę, oj pójdą. Ajajaj - złapał się za głowę - Ile ja będę musiał zapłacić za 2 zboże w sierpniu. Gdybym mógł kupić je już teraz, póki ceny nie są jeszcze tak wysokie i nie wszyscy wiedzą o zarazie.
Joe nie namyślał się długo.
− Ja ci sprzedam pszenicę - zaproponował.
− Ty ? - zdziwił się Willy - A masz?
− Nie, ale w sierpniu będę miał 120 worków. Mogę Ci je sprzedać za 140 dolarów.
− Hmm... - namyślał się Willy.
− Dziś zapłacisz mi tylko zaliczkę - dalej ciągnął Joe - No, powiedzmy 10 dolarów a 130 dolarów w sierpniu.
− Zgoda - krzyknął radośnie Willy.
Dał Joemu 10 dolarów i pobiegł wreszcie coś zjeść. Umówili się, że Joe przyjedzie do Williego 31 sierpnia. Minęło kilka miesięcy. 31 sierpnia Joe poszedł do Williego. Wziął od niego 130 dolarów i wóz (zostawił mu swojego konia i rewolwery w zastaw, choć nie było to potrzebne, bo Willy miał do niego zaufanie). Potem pojechał do Stana. Zapłacił 110 dolarów, załadował pszenicę i przywiózł ją Williemu. Wziął swoje rewolwery, wsiadł na konia i pojechał do baru Grubego Moe napić się piwa. Zarobił w końcu 20 dolarów. I tak doszło do powstania transakcji terminowych. Joe postanowił rzucić niewdzięczny fach rewolwerowca i został spekulantem a Gruby Moe zamknął bar i otworzył Giełdę.
Transakcje terminowe związane są nierozerwalnie z powstaniem giełd towarowych. Pierwsze duże, zorganizowane rynki towarowe zaczęły powstawać w Chicago w połowie ubiegłego stulecia. Wybór Chicago nie był przypadkowy. W dziewiętnastym wieku szybko stawało się ono amerykańskim centrum transportu kolejowego, będąc jednocześnie od dawna centrum handlu żywnością. Swoje strategiczne znaczenie miasto to zawdzięcza też dobrym połączeniom morskim. Już w latach 60-tych dziewiętnastego wieku Chicago było niekwestionowanym centrum handlu mięsem, zbożem i innymi produktami rolnymi. Pierwszym zorganizowanym rynkiem była Chicago Board of Trade, powstała w 1848 roku, do dziś największa giełda towarowa na świecie.
Na początku zawierano transakcje zarówno z realizacją natychmiastową jak i w przyszłości. Powszechne stało się odsprzedawanie zakupionych kontraktów przed terminem dostawy. W rezultacie stosunek ilości zawieranych transakcji do dokonywanych dostaw rósł lawinowo i transakcje terminowe w końcu zdominowały rynek.
Na początku na giełdach handlowano przede wszystkim towarami rolnymi, później metalami, ropą. Dopiero w latach 70 naszego wieku pojawiły się transakcje terminowe na instrumenty finansowe: waluty, stopy procentowe a w latach 80 na indeksy Giełdowe.
Futures
Mówiąc o giełdowych kontraktach terminowych często nie zdajemy sobie sprawy z ich unikalnego charakteru myśląc, że funkcjonują one w Polsce od dawna: mamy przecież lokaty terminowe, międzybankowe transakcje terminowe. Tymczasem giełdowy kontrakt terminowy jest to pojęcie pod którym rozumie się pewien szczególny typ zdarzenia. W krajach angielskojęzycznych stosowany jest termin futures (czytaj: fjuczers) od słowa future czyli przyszłość. Pod pojęciem tym rozumiane jest prawo do kupna lub sprzedaży określonego dobra (pszenicy, waluty obcej) z dostawą i zapłatą w przyszłości, po cenie ustalonej z góry w momencie zawarcia transakcji terminowej. Prawami takimi można handlować na giełdach terminowych.
Każdy kontrakt futures charakteryzują następujące elementy :
- towar (instrument bazowy) na jaki opiewa kontrakt,
- cena (cena po jakiej ma dojść do realizacji kontraktu - dostawy towaru),
- wielkość kontraktu,
- data realizacji - dostawy,
- inne standaryzujące parametry ustalane przez Giełdę (jakość, minimalna zmiana ceny).
Transakcje które zawarli Joe, Stan i Willy nie były jeszcze transakcjami futures. Były to transakcje, które dziś nazywamy forward. Różnią się one od futures cechami bardziej technicznymi niż ekonomicznymi. Jednak właśnie dzięki tym różnicom technicznym futures są dziś tak bardzo popularne. W przypadku Joe rewolwerowca i jego kolegów warunki do zawarcia transakcji były wyidealizowane. Joe, Stan i Willy znali się, mieli do siebie zaufanie. Nie mieli obaw co do tego, że partner transakcji dostarczy pszenicę złej jakości lub nie przyniesie pieniędzy, porozumieli się w kwestii ilości pszenicy, ceny, dnia realizacji dostawy. Można powiedzieć, że wszystkie cechy transakcji jaką zawarli (tzn. transakcji między Stanem i Joe i transakcji między Joe i Willym) były indywidualnie negocjowane. I tu właśnie widać podstawową różnicę pomiędzy forward a futures. Transakcje forward są bardzo szczegółowo negocjowane, natomiast futures są daleko wystandaryzowane a negocjuje się tylko cenę.
Gdyby Will dziś zawarł transakcję na Giełdzie i kupił kontrakt futures na pszenicę, z nikim nie musiał by uzgadniać:
• ilości ton pszenicy, gdyż każdy kontrakt opiewa na standardową ilość pszenicy
• jaka jest jakość pszenicy którą kupił, gdyż na giełdzie parametry jakościowe są ściśle określone
• kiedy ma odebrać pszenicę, gdyż dni dostawy w każdym miesiącu są ściśle określone
• jaką kwotę powinien wpłacić jako .zaliczkę., gdyż to też jest ściśle określone. Kwota ta nazywa się depozytem początkowym i co ciekawe, pobierana jest zarówno od kupującego jak i sprzedającego. Służy ona tu jednak nie jako zaliczka, ale jako pewna gwarancja wywiązania się przez strony z warunków kontraktu. Jedyną rzeczą, jaką musiałby określić, byłaby ilość kontraktów jakie chce kupić i maksymalna cena jaką jest gotów zapłacić. Należy wyjaśnić tutaj pewne terminy stosowane powszechnie na rynku futures.
• O inwestorze który kupił kontrakt futures mówi się, że zajął długą pozycję a o inwestorze który sprzedał futures - krótką pozycję.
• Zamknięcie pozycji dokonać można poprzez zawarcie transakcji przeciwnej – pozycję długą zamyka się poprzez sprzedaż takiego samego kontraktu, pozycję krótką poprzez jego kupno.
• Instrument bazowy jest to towar bądź inne dobro, na jaki opiewa kontrakt futures (waluta obca, metale, ropa itd.). Instrumenty bazowe kontraktów futures mogą być bardzo różnorodne. W praktyce w grę wchodzą jednak tylko walory, których rynek gotówkowy charakteryzuje się wysokim stopniem płynności. W większości przypadków celem zawierania transakcji nie jest fizyczne dostarczenie towarów a jedynie bieżąca gra kontraktami futures. W niektórych przypadkach fizyczne dostarczenie towaru jest nawet niemożliwe np: dla kontraktów na indeksy giełdowe.
• Depozyt początkowy jest to niewielki procent wartości kontraktu. Depozyt ten musi być jednak uzupełniany na bieżąco w przypadku niekorzystnego dla inwestora ruchu cen. W skrajnym przypadku inwestor może w ciągu jednego dnia stracić nawet cały zainwestowany depozyt. Jednak w przypadku korzystnego ruchu cen jego zyski mogłyby być bardzo duże.